niedziela, 24 stycznia 2016

Tytułem wstępu - czyli czego tu nie ma!

Najgorzej jest podobno zacząć. A wejście to ważna rzecz. Może więc na początek parę słów o tym, co tu znajdziecie, a czego nie.

Znajdziecie tutaj prozą poetycką opisane wycieczki w góry albo na zakupy do Biedronki - zależy, gdzie wydarzy się coś ciekawego. Znajdziecie sprawozdania z niespodziewanych wydarzeń podczas realizacji jako pana domu. Będą informacje o pasjonujących rozmowach podsłuchanych w tramwaju.

Czego nie znajdziecie: recenzji filmów, bo od tego jest Dziedzictwo Wyobraźni. Nie będzie przepisów kulinarnych, chyba że na wyraźną prośbę, bo nie mam zamiaru zdradzać swoich tajemnic, he he. Na pewno nie będzie zdjęć każdego posiłku, chyba że coś mi wyjdzie naprawdę perfekcyjnie. Nie będzie polityki, bo nie po to się produkuję, żeby ludzie mieli się przeze mnie zabijać.

Teraz parę słów o sobie: Ma na imię Marek, ale niektórzy bliscy znajomi nazywają mnie Viljar. Ta idiotyczna ksywa przylgnęła do mnie przypadkiem: potrzebowałem pilnie nicka na forum o muzyce gotyckiej, więc wziąłem pierwszą z brzegu książkę, otworzyłem i wybrałem pierwsze imię, jakie znalazłem. Tak się przypadkiem złożyło, że to był 28 tom "Sagi o Ludziach Lodu", której bohater tak właśnie miał na imię. I tak pewnie po wsze czasy zostałem Viljarem.

Mieszkam z kotą, o której też coś co jakiś czas będzie. Kota jest częściowo niewidoma i tak naprawdę to ona rządzi w domu. Czyli jak każdy kot. Będzie też przewijać się postać Lady M. To sąsiadka z piętra wyżej, co pracuje w pobliskiej kwiaciarni i to w zasadzie wszystko, co na tę chwilę o niej napiszę. Czyli bohaterów wpisów już znamy.

Aha: Przede wszystkim musicie wiedzieć, że blog ten powstał z winy ludzi od dłuższego czasu namawiających mnie do tego, żebym gdzieś zgromadził swoje teksty do tej pory spotykane tu i tam, na fejsie czy forach internetowych. Że niby się podobają. To miłe i mam nadzieję, że nie zawiodę oczekiwań.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz