W każdym razie będę się starał, bo o pracę w moim zawodzie łatwo nie jest. Wiem, skąd to się bierze. Wielu studentów dorabia, wykonując redakcje za śmiesznie niskie ceny. Jakość tychże jest równie śmiesznie niska. Niestety, firmy przyzwyczaiły się do takiego stanu rzeczy i teraz dziwią się, kiedy redaktor żąda zapłaty za swoją pracę. Dziwią się też, że na redakcję książki potrzeba więcej niż kilku godzin. Zamiast więc zlecić redakcję profesjonalistom, wolą ją dać wspomnianemu studentowi za pół darmo. Są też firmy takie, jak wydawca jednego z bardziej poczytnych dzienników ogólnopolskich, znany z tego, że wciąż zatrudnia praktykantów na trzy miesiące, po czym wyrzuca ich i zatrudnia nowych. Mało, że nic nie płaci, to jeszcze kasę dostaje. Sprytne, prawda?
W każdym razie mam pracę i nie muszę już szukać. Ale i tak dla czystej przyjemności będę sobie przeglądał ogłoszenia. Dlaczego? Sami zobaczcie:
- "Firma XXX poszukuje statystów do filmu symulującego stosunek seksualny istot pozaziemskich".
- "Wydawnictwo YYY zatrudni redaktora na bezpłatny staż (...) wymagane co najmniej 5-letnie doświadczenie na podobnym stanowisku (...) oferujemy bezcenne doświadczenie na stanowisku...".
- "Poszukiwany pracownik odporny na obrzydliwości. Informacja na miejscu".
- "Pilnie zatrudnimy promotora do klubu ZZZ (...) wymagana odporność na obrażenia cielesne".
- "Jeśli nie boisz się wyzwań, a zniewagi to dla ciebie drobiazg, zgłoś się...".
I mój ulubiony kwiatek:
"Zatrudnimy tancerki i tancerzy do klubu nocnego (...) wymagana boska budowa ciała".
Zadzwoniłem i spytałem, czy to musi być bóg antropoidalny czy może być taki z mackami, ale się rozłączyli. Można by ich oskarżyć o dyskryminację.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz